Pogoda Horoskop OtoAlert Szukaj
Logo OtoTemat.pl
NAJNOWSZE:
O

Zmarł Andrzej Beya-Zaborski, komendant z cyklu „U Pana Boga…”. 75 lat

Autor:
11.08.2026, 15:35 | 3 min. czytania
Odszedł aktor, którego twarz dla wielu widzów stała się symbolem polskiej prowincji z przymrużeniem oka. Andrzej Beya-Zaborski, znany jako komendant z cyklu „U Pana Boga...”, zmarł w nocy po wieloletniej chorobie. Miał 75 lat. Dla Białegostoku jego śmierć oznacza jednak znacznie więcej niż pożegnanie popularnego aktora. Przez dekady był jedną z twarzy miejscowej sceny lalkarskiej.
Posłuchaj artykułu
Audio generowane przez AI

Andrzej Beya-Zaborski
Źródło zdjęć: Podlaskie.eu
Andrzej Beya-Zaborski zmarł po wieloletniej chorobie. Aktor miał 75 lat

Spis treści:

Andrzej Beya-Zaborski przez blisko 40 lat był związany z Białostockim Teatrem Lalek. To właśnie tutaj zbudował pozycję jednego z najważniejszych artystów tej sceny. Grał w spektaklach takich jak „Raz, dwa, trzy, Baba-Jaga patrzy!”, „Krzywa wieża” czy „Krótki kurs piosenki aktorskiej”.

Nie był przy tym aktorem ograniczającym się do jednej specjalności. W animacji lalek, szczególnie pacynek, osiągnął poziom uznawany za mistrzowski. Jego wyobraźnia i technika sprawiały, że teatr lalek stawał się czymś więcej niż przedstawieniem dla dzieci.

Białystok żegna swojego aktora

Informację o śmierci artysty przekazały Białostocki Teatr Lalek, a także miasto Białystok i województwo podlaskie. To znaczący gest, bo Beya-Zaborski przez lata był częścią kulturalnego krajobrazu regionu.

Zobacz również

Jego nazwisko znane było również poza Polską. Spektakle „Polowanie na lisa” i „Leć głosie po rosie” przyniosły białostockiej scenie rozgłos. Aktor nie zatrzymał jednak swojej wiedzy dla siebie. Przez lata kształcił młodych lalkarzy na Wydziale Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku.

Komendant, którego zapamiętała cała Polska

Największą popularność przyniosło mu kino. Dla szerokiej publiczności Beya-Zaborski pozostał przede wszystkim komendantem z filmowego świata Jacka Bromskiego. Zagrał tę postać w „U Pana Boga za piecem”, „U Pana Boga w ogródku”, „U Pana Boga za miedzą” oraz „U Pana Boga w Królowym Moście”.

Zobacz również


Ta rola miała w sobie coś charakterystycznego dla całej serii: lokalność, humor i lekko przerysowany obraz polskiej prowincji. Beya-Zaborski nie potrzebował wielkich monologów. Wystarczyła jego obecność, sposób mówienia i charakterystyczna twarz.

Nie tylko „U Pana Boga…”

Aktor pojawiał się także w produkcjach, które miały zupełnie inny ton. Zagrał między innymi w „Weselu” i „Drogówce” Wojciecha Smarzowskiego. Widzowie mogli oglądać go również w serialach „Magda M.”, „39 i pół”, „Pitbull” oraz „Ojciec Mateusz”.

To właśnie ta różnorodność najlepiej pokazuje skalę jego dorobku. Nie był aktorem jednej roli, choć jedna z nich przyniosła mu ogólnopolską rozpoznawalność.

Zostawił po sobie więcej niż role

Śmierć Beya-Zaborskiego to także strata dla polskiego teatru lalek. Wielu jego dawnych studentów pracuje dziś w Białostockim Teatrze Lalek, więc część jego aktorskiego doświadczenia nadal funkcjonuje na scenie.

I może właśnie to jest najważniejsze. Ekranowe role zostają w pamięci widzów, ale najtrwalszy ślad artysty często powstaje tam, gdzie nauczył kogoś własnego fachu. Andrzej Beya-Zaborski zostawił taki ślad w Białymstoku.

Autor artykułu:

Mateusz Eslinger

Redaktor naczelny OtoTemat.pl z 15-letnim doświadczeniem w branży internetowej. Łączy kompetencje programisty, architekta platformy oraz dziennikarza show-biznesu. Publikuje również wybrane artykuły w serwisie WP.pl.

Polczat

Polecane artykuły