Podczas jednego z ostatnich występów Jacek Kawalec zdecydował się na ostrą satyrę dotyczącą Zenka Martyniuka oraz środowiska disco polo. Żart szybko przestał być odbierany wyłącznie jako sceniczna prowokacja. Fala krytyki pokazała, że granica dobrego smaku mogła zostać przekroczona.
Największe emocje wzbudziły sugestie dotyczące sposobu grania koncertów przez muzyków disco polo. Krytykowali to także internauci, którzy nie słuchają tego gatunku. Ich zdaniem satyra nie powinna opierać się na krzywdzących uogólnieniach.
Budka Suflera zabrała głos
W reakcji na zamieszanie Budka Suflera opublikowała oświadczenie z przeprosinami za słowa, które padły ze sceny. Stanowisko zespołu nie zakończyło jednak sprawy. Już następnego dnia Kawalec poinformował o odejściu z grupy, podkreślając, że nie chce, aby jego wypowiedzi sceniczne były cenzurowane.

Andrzej Lepper żyje?! Szokujące video trafiło do sieci

Skolim oszalał! Perfumy w jego sklepie na każdą kieszeń o 50% taniej
„Panie Zenku, nie jestem Pana fanem (zapewne z wzajemnością) i nie bywam na Pańskich koncertach, ale wiem, że ma Pan wielomilionową rzeszę wielbicieli, którzy kochają Pana i Pańskie piosenki, a to zasługuje na wielki szacunek i podziw. Za zaistniałą sytuację proszę przyjąć od nas magiczne słowo: PRZEPRASZAM. Na polskim rynku muzycznym jest wystarczająco duża scena i miejsca jest na niej dostatek. Dla wszystkich wystarczy.”
Jednocześnie zaznaczył, że zamierza zagrać wcześniej zaplanowane koncerty. Taka decyzja ma pozwolić organizatorom uniknąć dodatkowych problemów i zmian w harmonogramie. Rozstanie nie oznacza więc natychmiastowego zejścia ze sceny.

Hantawirus wykryty na rejsie. Polak w nadzorze sanitarnym

Nowy kanał TVP – Muzyka i Koncerty startuje na VOD
Zenek Martyniuk rozważa kroki prawne
Sprawa może mieć również konsekwencje poza sceną. Zenek Martyniuk nie wyklucza podjęcia kroków prawnych w związku z wypowiedziami Kawalca, w tym sugestią dotyczącą koncertu z wyłączonym mikrofonem. Nie przesądzajmy jednak o wyniku sporu, ponieważ kluczowe będą słowa, kontekst i ocena prawna.
Kawalec zapowiedział, że w razie takiego postępowania będzie się bronił. Sytuacja pokazuje cienką granicę między satyrą a wypowiedzią odbieraną jako obraźliwa. Dla artysty może to oznaczać początek znacznie poważniejszego konfliktu niż zwykła internetowa burza.
Finał konfliktu
Na razie najważniejsze pytanie brzmi, czy sprawa zakończy się na publicznych oświadczeniach, czy trafi na drogę sądową. Niezależnie od finału wydarzenia już wywołały dyskusję o granicach humoru na polskiej scenie. Będziemy śledzić rozwój tej sprawy i najnowsze informacje w OtoTemat.pl.





