Pogoda Horoskop OtoAlert Szukaj
Logo OtoTemat.pl
NAJNOWSZE:
G

Sharenting pod lupą NASK. Zdjęcia dzieci mogą wymknąć się spod kontroli

Autor:
07.09.2026, 12:01 | 3 min. czytania
Internetowi oszuści nie potrzebują już skomplikowanych sztuczek, by nas podejść. Czasem wystarczy SMS, chwila nieuwagi albo zdjęcie dziecka wrzucone do sieci. Podczas wakacyjnych spotkań eksperci NASK sprawdzali, czy potrafimy rozpoznać cyfrowe zagrożenia. Jeden z tematów wracał szczególnie często sharenting, czyli publikowanie informacji o dzieciach bez myślenia o tym, co stanie się z nimi później.
Posłuchaj artykułu
Audio generowane przez AI

nask
Źródło zdjęć: PAP
NASK ostrzega rodziców: zdjęcia dzieci w sieci mogą mieć długie skutki

Spis treści:

Letnia trasa ekspertów NASK była czymś więcej niż rozmową o cyberhigienie. Uczestnicy sprawdzali, jak działają phishing, fałszywe strony i dezinformacja, a także próbowali odróżnić prawdziwe zdjęcie od obrazu wygenerowanego przez AI.

„To były wakacje pełne bardzo fajnych spotkań z ludźmi, na których dowiedzieliśmy się, jakiej wiedzy od nas potrzebujecie, czego szukacie” – podsumowała Klaudia Dobińska, z Zespołu ds. Strategicznej Komunikacji Cyberbezpieczeństwa, NASK

Oszust zaczyna od emocji

Phishing działa najlepiej wtedy, gdy odbiorca przestaje analizować, a zaczyna reagować. Wiadomość może straszyć kontrolą albo obiecywać nagrodę. Cel pozostaje ten sam: kliknięcie.

Zobacz również

„Te wiadomości są bardzo charakterystyczne, ponieważ one najczęściej wywołują w nas emocje pozytywne albo negatywne, np. strasząc kontrolą skarbową albo zupełnie pozytywne, np. o wygranej w konkursie. Chodzi o to, że mamy kliknąć w znajdujący się tam link, który w rzeczywistości nie przenosi nas do strony jakiegoś zaufanego serwisu czy instytucji, pod którą się często podszywa, ale w miejsce, które służy cyberprzestępcom do wyłudzenia naszych danych albo pieniędzy” – wyjaśniła ekspertka.

Jedno zdjęcie może wymknąć się spod kontroli

Jeszcze bardziej codzienny problem dotyczy rodziców. Sharenting bywa niewinnym dzieleniem się rodzinnymi chwilami, ale publiczny profil sprawia, że fotografia może trafić znacznie dalej, niż zakładaliśmy.

Zobacz również


„W momencie, kiedy publikujemy taką informację o dziecku, to tak naprawdę tracimy nad nią kontrolę” – zaznaczyła Domańska.

Internet pamięta dłużej niż rodzic

Konsekwencje nie kończą się na tym, co dzieje się dziś. Zdjęcie uznane przez dorosłego za zabawne może po latach stać się dla dziecka źródłem wstydu, hejtu albo niechcianego zainteresowania.

„Materiał, który dorosłemu wydaje się zabawny, może stać się powodem hejtu ze strony rówieśników. Ponadto duża ilość publicznie dostępnych informacji może również ułatwiać obcym osobom zainteresowanie się dzieckiem i próbę nawiązania z nim kontaktu” – wskazała ekspertka.

Najprostsza zasada jest najtrudniejsza

NASK zachęca rodziców do ograniczenia publiczności publikowanych treści i rozsądnego ustawiania prywatności. Mniej informacji oznacza mniej danych, które można wykorzystać przeciwko dziecku.

„Podpowiadaliśmy dorosłym, aby zwracali uwagę na konfigurację ustawień prywatności, żeby te konta w mediach społecznościowych były prywatne. Przypominaliśmy również, żeby dzieciom nie dawać za wcześnie dostępu do mediów społecznościowych” – powiedziała Ewa Domańska.

Wakacyjna trasa się skończyła, ale problem nie znika wraz z końcem lata. Phishing, AI, dezinformacja i sharenting to dziś element zwykłego życia online. Dlatego zasada NASK brzmi rozsądnie: im mniej wrażliwych informacji o dziecku trafia do internetu, tym większą kontrolę zachowuje rodzina.

Autor artykułu:

Mateusz Eslinger

Redaktor naczelny OtoTemat.pl z 15-letnim doświadczeniem w branży internetowej. Łączy kompetencje programisty, architekta platformy oraz dziennikarza show-biznesu. Publikuje również wybrane artykuły w serwisie WP.pl.

Polczat

Polecane artykuły