Spis treści:
Letnia trasa ekspertów NASK była czymś więcej niż rozmową o cyberhigienie. Uczestnicy sprawdzali, jak działają phishing, fałszywe strony i dezinformacja, a także próbowali odróżnić prawdziwe zdjęcie od obrazu wygenerowanego przez AI.
„To były wakacje pełne bardzo fajnych spotkań z ludźmi, na których dowiedzieliśmy się, jakiej wiedzy od nas potrzebujecie, czego szukacie” – podsumowała Klaudia Dobińska, z Zespołu ds. Strategicznej Komunikacji Cyberbezpieczeństwa, NASK
Oszust zaczyna od emocji
Phishing działa najlepiej wtedy, gdy odbiorca przestaje analizować, a zaczyna reagować. Wiadomość może straszyć kontrolą albo obiecywać nagrodę. Cel pozostaje ten sam: kliknięcie.

Święto Wojska Polskiego 2026. Tak będzie wyglądała wielka defilada

Już w piątek 22 startuje „Polsat Hit Festiwal” na żywo
„Te wiadomości są bardzo charakterystyczne, ponieważ one najczęściej wywołują w nas emocje pozytywne albo negatywne, np. strasząc kontrolą skarbową albo zupełnie pozytywne, np. o wygranej w konkursie. Chodzi o to, że mamy kliknąć w znajdujący się tam link, który w rzeczywistości nie przenosi nas do strony jakiegoś zaufanego serwisu czy instytucji, pod którą się często podszywa, ale w miejsce, które służy cyberprzestępcom do wyłudzenia naszych danych albo pieniędzy” – wyjaśniła ekspertka.
Jedno zdjęcie może wymknąć się spod kontroli
Jeszcze bardziej codzienny problem dotyczy rodziców. Sharenting bywa niewinnym dzieleniem się rodzinnymi chwilami, ale publiczny profil sprawia, że fotografia może trafić znacznie dalej, niż zakładaliśmy.

Lato z Radiem i Telewizją Polską 2026. Lista miast

Mam Talent! Liza i Dina wygrały finał 17. edycji programu
„W momencie, kiedy publikujemy taką informację o dziecku, to tak naprawdę tracimy nad nią kontrolę” – zaznaczyła Domańska.
Internet pamięta dłużej niż rodzic
Konsekwencje nie kończą się na tym, co dzieje się dziś. Zdjęcie uznane przez dorosłego za zabawne może po latach stać się dla dziecka źródłem wstydu, hejtu albo niechcianego zainteresowania.
„Materiał, który dorosłemu wydaje się zabawny, może stać się powodem hejtu ze strony rówieśników. Ponadto duża ilość publicznie dostępnych informacji może również ułatwiać obcym osobom zainteresowanie się dzieckiem i próbę nawiązania z nim kontaktu” – wskazała ekspertka.
Najprostsza zasada jest najtrudniejsza
NASK zachęca rodziców do ograniczenia publiczności publikowanych treści i rozsądnego ustawiania prywatności. Mniej informacji oznacza mniej danych, które można wykorzystać przeciwko dziecku.
„Podpowiadaliśmy dorosłym, aby zwracali uwagę na konfigurację ustawień prywatności, żeby te konta w mediach społecznościowych były prywatne. Przypominaliśmy również, żeby dzieciom nie dawać za wcześnie dostępu do mediów społecznościowych” – powiedziała Ewa Domańska.
Wakacyjna trasa się skończyła, ale problem nie znika wraz z końcem lata. Phishing, AI, dezinformacja i sharenting to dziś element zwykłego życia online. Dlatego zasada NASK brzmi rozsądnie: im mniej wrażliwych informacji o dziecku trafia do internetu, tym większą kontrolę zachowuje rodzina.





