Spis treści:
Ministerstwo Kultury planuje rozszerzyć tzw. opłatę reprograficzną na nowe urządzenia. Do tej pory obejmowała ona głównie stare nośniki, jak płyty czy odtwarzacze MP3. Teraz lista ma zostać zaktualizowana i dostosowana do realiów, w których dominują smartfony, laptopy czy telewizory.
W praktyce oznacza to, że od końca 2026 roku większość popularnej elektroniki zostanie objęta dodatkową opłatą. Ma ona wynosić 1 proc. wartości urządzenia (liczonej od ceny netto). Resort tłumaczy, że obecne przepisy są przestarzałe i nie uwzględniają sposobu, w jaki dziś korzystamy z treści.
Dlaczego wprowadzana jest opłata
Oficjalnym celem zmian jest wsparcie twórców. Opłata reprograficzna trafia bowiem do organizacji zarządzających prawami autorskimi, które rozdzielają środki między artystów.

Trump ogłosił odwet. USA rozszerzają ataki na cele wojskowe w Iranie

Zlot fanów Skolima w Bielsku-Białej już w czwartek 21 maja
Według danych ministerstwa wpływy w Polsce są bardzo niskie na tle innych krajów UE. W 2024 roku wyniosły ok. 36 mln zł, a po zmianach mają wzrosnąć nawet do 150–200 mln zł rocznie. To poziom zbliżony do tego, co funkcjonuje m.in. w Hiszpanii czy na Węgrzech.
Ile zapłacimy w praktyce
Choć 1 proc. może brzmieć niewinnie, w praktyce oznacza konkretne kwoty doliczane do ceny sprzętu. Poniżej przykładowe wyliczenia:

Ile dać w kopertę na komunie 2026

Mikołaj Bagiński i Magdalena Tarnowska oficjalnie razem
Przykładowe opłaty:
- smartfon (1500–2000 zł) – ok. 12–16 zł
- telewizor 55” (ok. 3300 zł) – ok. 26 zł
- laptop (4000 zł) – ok. 30–35 zł
To niewielkie wartości jednostkowo, ale przy masowej sprzedaży generują duże wpływy.
Jakie urządzenia obejmie zmiana
Nowe przepisy mają objąć przede wszystkim sprzęt, który pozwala przechowywać dane i multimedia. Na liście znajdą się m.in.:
smartfony, laptopy, komputery stacjonarne, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią.
To znacząca zmiana, bo poprzednia aktualizacja listy miała miejsce ponad dekadę temu. Wtedy dodano jedynie odtwarzacze MP3 i MP4, które dziś praktycznie zniknęły z rynku.
Skąd kontrowersje wokół zmian
Część osób odbiera nowe regulacje jako kolejne obciążenie finansowe. Argument jest prosty: kupując sprzęt, płacimy już VAT, a teraz dochodzi dodatkowa opłata.
Z drugiej strony resort podkreśla, że nie jest to podatek od piractwa, lecz forma rekompensaty dla twórców za kopiowanie treści na własny użytek. Spór dotyczy więc nie tylko pieniędzy, ale też sposobu interpretacji samej idei tej opłaty.
Na razie przepisy są na etapie przygotowań, ale jeśli wejdą w życie zgodnie z planem, zmiany odczujemy przy każdej większej zakupowej decyzji. Po więcej aktualnych informacji i analiz warto zaglądać na x2a.pl.





