Spis treści:
Polsat od lat buduje wokół sopockiego festiwalu „Polsat Hit Festiwal” markę wydarzenia, które ma łączyć pokolenia. W piątek było to widać wyjątkowo mocno. Radiowy Hit Roku, jubileusz Enej oraz koncert poświęcony twórczości Krzysztofa Krawczyka stworzyły wieczór sklejony z różnych muzycznych światów.
Były momenty bardzo nowoczesne, jak występ Skolima i Justyny Steczkowskiej z „Mamacita”, ale też fragmenty wyraźnie oparte na sentymencie. Taki miks działa świetnie w telewizji, choć jednocześnie zawsze prowokuje zderzenie różnych oczekiwań widzów.
Publiczność pokochała jubileusz Enej
Najbardziej zgodni byli chyba fani zespołu Enej. 15-lecie wygranej w „Must Be The Music” zadziałało jak podróż do czasów, gdy telewizyjne talent show naprawdę tworzyły gwiazdy. „Tak smakuje życie” ponownie zamieniło Operę Leśną w wielki wspólny chór.

Alarm pożarowy w domu Prezydenta Karola Nawrockiego!

Skażenie wody nad Bałtykiem. Gmina Puck działa w trybie kryzysu
„Polsat naprawdę potrafi zrobić festiwal na wysokim poziomie”
„Świetny koncert i bardzo dobra atmosfera w Sopocie”
Widać było, że część publiczności szukała właśnie tej lekkości i wspólnej zabawy.

Marcin Miller: „Nigdzie nie powiedziałem, że zdradziłem żonę”

„Ani be ani me” to wspólny singiel AGBE i ESTE z klubowym brzmieniem
Nie każdy kupił festiwalowy klimat
Internet bardzo szybko przypomniał jednak, że dziś żaden telewizyjny koncert nie przechodzi bez ostrych ocen. Duet Skolima i Justyny Steczkowskiej wywołał skrajne reakcje, podobnie jak niektóre wybory repertuarowe podczas koncertu poświęconego Krawczykowi.
„Skolim i Steczkowska kompletnie mnie nie przekonali”
„Maleńczuka tam dali i zrobił się totalny chaos”
Sporo emocji wzbudził właśnie dobór artystów i stylistyczny miks całego wieczoru.
Telewizja walczy dziś z drugim ekranem
Najciekawsze były jednak komentarze ludzi, którzy nie byli ani zachwyceni, ani oburzeni. Coraz więcej widzów ogląda festiwale równolegle z TikTokiem, Instagramem czy telefonem w ręku. To już zupełnie inny model odbioru niż jeszcze kilka lat temu.
„Leciało w tle, a ja bardziej siedziałam na TikToku”
„Nic wielkiego się nie wydarzyło, czekam na sobotę”
Takie opinie pokazują, jak trudno dziś utrzymać uwagę widza przez kilka godzin transmisji na żywo.
Emocje były większe niż sam koncert
Paradoks polega na tym, że dla Polsatu taki podział opinii może być wręcz korzystny. Najgorsze, co może dziś spotkać telewizyjny festiwal, to obojętność. A o pierwszym dniu imprezy mówiło się naprawdę dużo.
Jedni zapamiętają jubileusz Enej, inni Roxie i Grzegorza Skawińskiego, a jeszcze inni telewizyjną premierę „Mamacita”. Sopot po raz kolejny udowodnił, że potrafi wywołać dyskusję jeszcze długo po zakończeniu transmisji.





