Spis treści:
Jeśli ktoś liczył na czerwcowe słońce, piątek szybko zweryfikuje te oczekiwania. Nad krajem rozciągnął się rozległy front atmosferyczny, który przyniesie wielogodzinne opady deszczu, burze oraz silne porywy wiatru. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia pierwszego i drugiego stopnia, a mapa alertów wygląda dziś wyjątkowo niepokojąco.
Najbardziej charakterystyczne jest to, że zagrożenie nie ogranicza się do pojedynczych województw. Tym razem niebezpieczne zjawiska mogą pojawić się praktycznie wszędzie, choć ich intensywność będzie różna w zależności od regionu.

Deszcz nie odpuści przez wiele godzin
Poranek upłynie pod znakiem najbardziej intensywnych opadów na zachodzie kraju. Strefa deszczu obejmie obszary od Dolnego Śląska i Opolszczyzny przez Wielkopolskę i Kujawy aż po Pomorze. Suma opadów może osiągać od 10 do 25 mm, a lokalnie nawet 30 mm.

Aneta Zając z serialu „Pierwsza Miłość” o swoich synach, byłym partnerze i metamorfozie

Ania Wyszkoni przypomniała „Agnieszkę”. Publiczność znała każde słowo
To poziom, który w krótkim czasie potrafi powodować lokalne podtopienia ulic czy przeciążenie kanalizacji deszczowej. Problemem będzie nie tylko intensywność opadów, ale także ich długotrwały charakter. W wielu miejscach parasol okaże się dziś niezbędnym wyposażeniem.

Północny wschód na celowniku meteorologów
Największe obawy budzi sytuacja na Podlasiu oraz we wschodniej części Warmii i Mazur. To właśnie tam wydano ostrzeżenia drugiego stopnia przed gwałtownymi burzami. W drugiej połowie dnia warunki atmosferyczne mogą zacząć dynamicznie się pogarszać.

Nagłe złamanie pogody! IMGW ostrzega przed ulewnymi deszczami

Życzenia na Dzień Ojca. Sprawdź listę sprawdzonych
Takie alerty nie pojawiają się przypadkowo. Oznaczają realne ryzyko zjawisk, które mogą powodować szkody materialne i utrudnienia komunikacyjne. Burzom mają towarzyszyć ulewy, lokalne gradobicia oraz bardzo silny wiatr.
Wiatr może być równie groźny jak ulewy
Najwięcej uwagi zwykle przyciągają błyskawice, ale dziś równie niebezpieczne będą porywy wiatru. Lokalnie mogą osiągać około 80 km/h, a więc wartości zdolne do łamania gałęzi, uszkadzania lekkich konstrukcji czy zrywania pojedynczych elementów dachów.
Silniejsze podmuchy prognozowane są nie tylko na północnym wschodzie. Zagrożenie obejmuje również Małopolskę, Ziemię Świętokrzyską oraz wschodnią część województwa łódzkiego. To pokazuje skalę zjawiska, które rozciągnie się na znaczną część kraju.
Ciepło będzie, ale trudno je odczuć
Paradoksalnie, mimo fatalnej aury, temperatury pozostaną całkiem wysokie. Na wschodzie i południowym wschodzie słupki rtęci mogą pokazać nawet 26 stopni Celsjusza. Problem w tym, że burzowe chmury skutecznie odbiorą przyjemność z takiej temperatury.
Chłodniej zrobi się na zachodzie i północnym zachodzie, gdzie termometry wskażą od 16 do 20 stopni. To kolejny dowód na wyraźny podział pogodowy kraju. Jedno jest pewne: piątek zapisze się jako dzień, w którym pogoda rozdawała karty, a mieszkańcom pozostawało jedynie dostosować do niej swoje plany.





